To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Forum Oficjalnego Klubu Mitsubishi - MitsuManiaki

Forum ogólne - Kultura jazdy na drogach itp itd ...poraz któryś tam ...

siwek - 30-12-2008, 16:54

Morfi napisał/a:
Ja ogladalem program, ale dotyczacy zakupów w bagazniku ktore sie tam przewracaja.
Ktore moga przy uderzeniu nas zabic...
dlatego powinno się unikać zostawiania luzem przedmiotów, szczególnie na półce za kanapą pasażerów, przy gwałtownym hamowaniu mogą narobić szkód.
miszkin - 30-12-2008, 17:01

siwek napisał/a:
Morfi napisał/a:
Ja ogladalem program, ale dotyczacy zakupów w bagazniku ktore sie tam przewracaja.
Ktore moga przy uderzeniu nas zabic...
dlatego powinno się unikać zostawiania luzem przedmiotów, szczególnie na półce za kanapą pasażerów, przy gwałtownym hamowaniu mogą narobić szkód.


Nie tylko na półce za kanapą. Również z przodu - mój znajomy lubił stawiać sobie na środku deski rozdzielczej małe flagi wbite jakąś gąbkę. Do czasu. Jak facet mu przydzwonił w tył to wszystkie flagi wbiły się w kanapę z tyłu... Na szczęście nikt tam nie siedział...

Hubeeert - 30-12-2008, 17:06

miszkin, wreszcie ktoś kto mówi to co ja od dawna na TYM Forum :D
JCH - 30-12-2008, 22:26

miszkin, Bardzo fajnie to opisałeś i oczywiście się z tym zgadzam. Kiedyś zresztą robiliśmy wyliczenia, porównując drogę hamowania MSS i chyba Forda Focusa, jaką prędkość będzie miał MSS gdy Focus zatrzyma się w miejscu. Wychodziło dość dużo.
Ale...
miszkin napisał/a:
Wyobraźmy sobie dwa samochody jadące obok siebie. Pierwszy jedzie z przepisową prędkością 50 km/h; drugi – jedzie „tylko odrobinę szybciej”, bo 60 km/h....
Równie dobrze można przeprowadzić podobną analizę dla 50 km/h i 40 km/h. Różnice też będą choć nie aż takie.

Słaby jestem z fizyki ale sądzę, że tu jest błąd lub to po prostu uproszczenie aby "podziałać na wyobraźnię"
Cytat:
Przednia maska samochodu spotyka się z ciałem chłopca. Drobne kości i mięśnie wraz z odginającą się maską amortyzują uderzenie, uginając się o ok. 20 cm, rozpędzając jednocześnie ciało Piotrusia do prędkości 39km/h....


Jeździjmy wolniej, przynajmniej tam, gdzie są szkoły, przedszkola, sklepy, przejścia dla pieszych. Tam gdzie większe jest prawdopodobieństwo, że może coś się wydarzyć.

miszkin - 30-12-2008, 23:07

Cytat:
Równie dobrze można przeprowadzić podobną analizę dla 50 km/h i 40 km/h. Różnice też będą choć nie aż takie.

Słaby jestem z fizyki ale sądzę, że tu jest błąd lub to po prostu uproszczenie aby "podziałać na wyobraźnię"

Racja, ale właśnie o to chodzi, nieprawdaż? Żeby podziałać na wyobraźnię...

Poniżej dalszy ciąg cytatu ze strony kochajzycie.pl:

"Świetnie – powiecie. Tylko idąc dalej tym tokiem rozumowania, można udowadniać, że bezpieczniejszą będzie prędkość jeszcze niższa – 40 km/h, 30 km/h, czy nawet 5 km/h!
Z matematycznego punktu widzenia byłaby to pewnie prawda. Tyle że prowadziłoby to do idiotycznych wniosków. Przecież samochodem jeździmy po to, by dotrzeć w dane miejsce szybko i sprawnie. I z tym każdy się zgadza. Pamiętajcie jednak, że wybór prędkości, z jaką się poruszacie należy do was! Dostosujcie ją do ograniczeń prędkości, pogody, terenu po jakim jedziecie, stanu technicznego samochodu i waszego samopoczucia. Dobierając prędkość, pamiętajcie:

O przykładzie Piotrusia przedstawionym powyżej.

O tym, że w przypadku potrącenia pieszego z prędkością 32 km/h prawdopodobieństwo odniesienia przez niego poważnych obrażeń lub śmierci wynosi tylko 5%. Jeśli przyspieszycie do 48 km/h prawdopodobieństwo to rośnie do 45%.

O tym, że dwukrotny wzrost prędkości (np. z 50 km/h do 100 km/h) powoduje czterokrotne wydłużenie drogi hamowania (z 12 m do 48 m). Podobnie rośnie energia kinetyczna samochodu.

O tym, że wasz czas reakcji wynosi ok. 1 sekundy. Policzcie sobie, ile metrów w tym czasie przejeżdża wasz samochód. Dla przypomnienia – przy prędkości 50 km/h dystans ten to 14 metrów; dla prędkości 90 km/h to 25 metrów. Wszystko, co pojawi się na drodze w tym zasięgu jest „skazane” na uderzenie przez wasz pojazd.

Światła mijania mają zasięg ok. 50 m. Oznacza to, że – jadąc w nocy z prędkością 90 km/h – nie zdołasz wyhamować przed nieoświetloną przeszkodą, którą zobaczysz w ich świetle! Gwałtownie hamując zdołasz jedynie zredukować prędkość uderzenia do 54 km/h!
Prędkość średnia rośnie o wiele wolniej niż chwilowa prędkość, z jaką jedziesz. Zastanów się, czy warto ryzykować życiem dla kilkunastu minut wolnego czasu? Czy naprawdę AŻ TAK ci się spieszy?"

jaca71 - 30-12-2008, 23:36

@miszkin:

Niby masz racje ale nie masz. Nikt z nas tutaj obecnych nie oburzy się na ograniczenie do 30 czy nawet 20km/h w okolicy szkoły. Nikt nie będzie dyskutował z ograniczeniem do 30km/h na osiedlowych uliczkach. Ale kretyńskie ograniczenie do 50 we wszystkich obszarach zabudowanych jest jak napisałem kretyńskie.

1. Ile razy jedziesz przez miasto gdzie masz 3 pasy na każdej jezdni, chodnik oddzielony od jezdni co najmniej pasem zieleni i nie ma podniesionego ograniczenia do 70?

2. Ile razy jedziesz droga krajową trasę ponad 100km która w 80% biegnie przez obszary zabudowane, z czego połowa to droga przez las ze stojącymi 3 domkami na krzyż i jest tam oczywiście 50km/h?

3. Ile razy jedziesz grzecznie przez niby to obszar zabudowany (4 domki na krzyż) 50km/h? Bo ja jak tak (no może 60km/h) jadę to wyprzedza mnie wszystko co ma 4 kółka. Szczytem jest jak zabierają się za mnie TIRy i nauki jazdy.

Ograniczenia te powodują że ludzie uodparniają się na ograniczenia. W naszym kochanym kraju zamiast przebudować drogę i przejście dla pieszych stawia się znak i wszystko gra. Wadza jest ok bo postawiła znak, a to kierowcy są be bo nie przestrzegają, nie stosują i dostosowują.

Słynna gierkówka niby ograniczenie do 100km/h ale na każdym skrzyżowaniu nawet z leśnym duktem stoi 70 bo nie da się przebudować skrzyżowań by zbudować rękaw dla skręcających w lewo by nie musieli hamować i stać na lewym pasie dwujezdniówki, ale da się znak postawić.

Nie da się rozmawiać o bezpieczeństwie i wypadkach na przykładzie wydumanego Piotrusia w oderwaniu od realiów drogowych.

Żeby nie było nie jestem zwolennikiem przekraczania przepisów (chociaż się zdarza) i tłumaczenia że się spieszę, że drogi do luftu itp.

[/quote]

swinks_UK - 30-12-2008, 23:41

Jakiś czas temu oglądałem filmik z doświadczenia, w którym Mondeo z nieumocowaną i luźną skrzynką narzędziową miało "skośną" czołówkę przy prędkości włąsnej 50km/h i obiektu 30km/h. Skrzynka przebiła oparcie tylnego siedzenia jak pocisk, otworzyła się, a rozrzucone klucze i inne metalowe elementy potrzaskały manekiny w środku, z tego kilka kluczy przebiło nawet deskę rozdzielczą i gródź i wylądowało w komorze silnika. Normalnie szok :shock:
Od tego czasu nie wożę już ze sobą swej podręcznej skrzynki... poważnie :doubt:

miszkin - 31-12-2008, 02:09

jaca71, niby mam rację, a niby nie mam... ;) Nigdzie nie napisałem, że wszędzie w mieście powinno być 50. Oczywiście, że są takie miejsca, gdzie można by jechać więcej i prawdopodobnie każdy z nas w takich miejscach pojedzie te 70 czy 80.

Cytat:
3. Ile razy jedziesz grzecznie przez niby to obszar zabudowany (4 domki na krzyż) 50km/h? Bo ja jak tak (no może 60km/h) jadę to wyprzedza mnie wszystko co ma 4 kółka. Szczytem jest jak zabierają się za mnie TIRy i nauki jazdy.

Jakoś mi nigdy z tego powodu żyłka nie pękła... :) Niech wyprzedza, wyprzedzę go 200m dalej jak się wieś skończy ;)


Tak naprawdę podany przeze mnie przykład nie miał odgrzewać przygasłej dyskusji - miał tylko uświadomić jak wielką różnicę czasem może zrobić te 10kmh. Sam byłem w wielkim szoku - niby tylko 10kmh różnicy, tamten już się zatrzymał, a jak mam wciąż 40kmh na budziku? O fcuk...

A wiesz, że na polskich drogach rocznie ginie ponad 5000 osób i to jest najwięcej w Europie?

Wiesz, że w Polsce ginie 11 na 100 osób uczestniczących w wypadkach, podczas gdy w innych krajach Europy nawet kilkanaście razy mniej (GB - 1, Niemcy - 1, Holandia - 3, Finlandia - 6, Francja - 6)?

Wiesz, że w Polsce rocznie ginie 15 osób na 100 000 mieszkańców (Holandia - 4, Niemcy - 6)?

Te liczby nie kłamią. Nie da się od razu wybudować lepszych dróg, nie da się od razu zmienić mentalności urzędnika ustalającego ograniczenia, ani mentalności drogowca, który "zapomniał" zabrać znak z ograniczeniem po zakończeniu robót, bo na to potrzeba czasu. Niestety.

Ale można zmienić nasze zachowanie za kierownicą. Po prostu odpuścić te 10 czy 20 kmh. Niby nic, a jednak. A tak naprawdę na czas przejazdu ma to wpływ naprawdę niewielki.

Czasem warto sobie po prostu policzyć ile zyskujemy jadąc z większą szybkością. "Oszczędność" czasu na odcinku 10 km pomiędzy prędkością 180 a 130 to zaledwie 77 sekund. Jadąc 200 kmh przez te 10 km zyskuję dodatkowe 20 sekund... To nawet nie wystarczy na wypalenie papierosa... ;) To ja dziękuję. A mój portfel jest mi za to wdzięczny ;)

jaca71 - 31-12-2008, 04:13

miszkin napisał/a:


A wiesz, że na polskich drogach rocznie ginie ponad 5000 osób i to jest najwięcej w Europie?

Wiesz, że w Polsce ginie 11 na 100 osób uczestniczących w wypadkach, podczas gdy w innych krajach Europy nawet kilkanaście razy mniej (GB - 1, Niemcy - 1, Holandia - 3, Finlandia - 6, Francja - 6)?

Wiesz, że w Polsce rocznie ginie 15 osób na 100 000 mieszkańców (Holandia - 4, Niemcy - 6)?

Te liczby nie kłamią. Nie da się od razu wybudować lepszych dróg, nie da się od razu zmienić mentalności urzędnika ustalającego ograniczenia, ani mentalności drogowca, który "zapomniał" zabrać znak z ograniczeniem po zakończeniu robót, bo na to potrzeba czasu. Niestety.

Tak tylko że w statystykach ładnie wygląda wpis że przyczyna śmiertelnego wypadku było niedostosowanie, niezachowanie, nieprzestrzeganie. Pan policjant wyjdzie i mówi że zbyt wysoka prędkość to sprawiła. Ale nikt nie mówi że jadąc po polskiej drodze kilkanaście razy na godzinę ryzykujesz życie wyprzedzając, jesteś narażony na śmierć bo jedyny wybór jaki masz to przydrożny rów albo czołówka bo ten z przeciwka albo przesadził albo podjął złą decyzję. Taki pan Niemiec, Holendrianin czy inny Francuz jak przegnie to to się od barierek poodbija i tyle, a Polak? Polak kończy zejściem śmiertelnym bo albo pójdzie bokiem na przeciwny pas albo w drzewa. Taki pan Holendrianin, Szwajcar nie ma na drodze szerokości dwóch maluchów ruchu tranzytowego TIRów. Długo by można wyliczać.
Cytat:
Ale można zmienić nasze zachowanie za kierownicą. Po prostu odpuścić te 10 czy 20 kmh. Niby nic, a jednak. A tak naprawdę na czas przejazdu ma to wpływ naprawdę niewielki.

Czasem warto sobie po prostu policzyć ile zyskujemy jadąc z większą szybkością. "Oszczędność" czasu na odcinku 10 km pomiędzy prędkością 180 a 130 to zaledwie 77 sekund. Jadąc 200 kmh przez te 10 km zyskuję dodatkowe 20 sekund... To nawet nie wystarczy na wypalenie papierosa... ;) To ja dziękuję. A mój portfel jest mi za to wdzięczny ;)


Tak tylko że Ty na naszych drogach będąc bezpieczny, opanowany i rozsądny nie masz żadnej pewności że dojedziesz żywy do domu. Stajesz na wspomnianej gierkówce by skręcić w lewo na lewym pasie i czekasz by przepuścić tych z przeciwka. I jesteś na strzelnicy bo z tyłu możesz w każdej chwili dostać bo co za kretyn wymyślił lewoskręt z postojem lewym pasie na drodze ekspresowej?

I żeby nie było nie namawiam do przekraczania prędkości i łamania przepisów ale "czytać statystyki" też trzeba z głową.

Ursus - 31-12-2008, 08:47

jaca71 napisał/a:
an policjant wyjdzie i mówi że zbyt wysoka prędkość to sprawiła. Ale nikt nie mówi że jadąc po polskiej drodze kilkanaście razy na godzinę ryzykujesz życie wyprzedzając, jesteś narażony na śmierć bo jedyny wybór jaki masz to przydrożny rów albo czołówka bo ten z przeciwka albo przesadził albo podjął złą decyzję. Taki pan Niemiec, Holendrianin czy inny Francuz jak przegnie to to się od barierek poodbija i tyle, a Polak? Polak kończy zejściem śmiertelnym bo albo pójdzie bokiem na przeciwny pas albo w drzewa. Taki pan Holendrianin, Szwajcar nie ma na drodze szerokości dwóch maluchów ruchu tranzytowego TIRów. Długo by można wyliczać.

I właśnie dlatego taki pan Polak powinien zdjąć nogę z gazu, a nie jeździć z prędkościami takimi jak koledzy za granicą nie mając do tego takich warunków jak oni. Zawsze im mniejsza prędkość, tym większe szanse na odpowiedni manewr czy przeżycie nawet przy najbardziej pechowym układzie kolizji. Ale pan Polak mądry po szkodzie woli przeginać, mino iż nie ma barierek, odpowiednich poboczy, szerokich i gładkich dróg, woli ryzykować wyprzedzając, bo przecież nasze fatalne drogi wręcz zmuszają nas do większego pośpiechu, a potem zawsze są winni wszyscy, tylko nie on i jego prędkość. A ten pan policjant to już w ogóle żenada, żeby znów mówić, że winą była prędkość :? ...

Krzyzak - 31-12-2008, 09:16

Ursus napisał/a:
jaca71 napisał/a:
an policjant wyjdzie i mówi że zbyt wysoka prędkość to sprawiła. Ale nikt nie mówi że jadąc po polskiej drodze kilkanaście razy na godzinę ryzykujesz życie wyprzedzając, jesteś narażony na śmierć bo jedyny wybór jaki masz to przydrożny rów albo czołówka bo ten z przeciwka albo przesadził albo podjął złą decyzję. Taki pan Niemiec, Holendrianin czy inny Francuz jak przegnie to to się od barierek poodbija i tyle, a Polak? Polak kończy zejściem śmiertelnym bo albo pójdzie bokiem na przeciwny pas albo w drzewa. Taki pan Holendrianin, Szwajcar nie ma na drodze szerokości dwóch maluchów ruchu tranzytowego TIRów. Długo by można wyliczać.

I właśnie dlatego taki pan Polak powinien zdjąć nogę z gazu, a nie jeździć z prędkościami takimi jak koledzy za granicą nie mając do tego takich warunków jak oni. Zawsze im mniejsza prędkość, tym większe szanse na odpowiedni manewr czy przeżycie nawet przy najbardziej pechowym układzie kolizji. Ale pan Polak mądry po szkodzie woli przeginać, mino iż nie ma barierek, odpowiednich poboczy, szerokich i gładkich dróg, woli ryzykować wyprzedzając, bo przecież nasze fatalne drogi wręcz zmuszają nas do większego pośpiechu, a potem zawsze są winni wszyscy, tylko nie on i jego prędkość. A ten pan policjant to już w ogóle żenada, żeby znów mówić, że winą była prędkość :? ...

I pod treścią Ursusa się podpisuję! - warunki jakie są, każdy widzi. Nikt nie zmusza do wyprzedzania czy innych niebezpiecznych manewrów.

miszkin - 31-12-2008, 11:15

Dokładnie, o nic innego mi nie chodzi, tylko o więcej wyobraźni, a mniej kozactwa. Chcesz coś zmienić - zacznij od siebie. Btw, wczoraj po przeczytaniu tego tematu jakoś wolniej jeździłem po Warszawie. I nie zauważyłem, żebym dłużej jechał ;)
painkiller - 31-12-2008, 11:33

Dopóki kierowcy będą sobie leczyć kompleksy za kierownicą nie będzie bezpiecznie na drogach. Mój ojciec jeździ właśnie w taki sposób. Uważa siebie za najważniejszego, im szybciej tym lepiej, 6 godzin jazdy bez przerwy bo on jest twardzielem i przerw nie musi robić, awanturuje się jak ktoś zajedzie mu drogę ale sam rzadko w lusterka patrzy. I oczywiście się obraża jak mówię że jeździ jak buc. Żeby było śmieszniej mój ojciec ma prawo jazdy pół roku krócej ode mnie (8 lat) i statystyka jest następująca: ok 6 jego mandatów kontra moich 0 (mam nadzieję że nie mówię tego w złą godzinę bo dzisiaj trasa :) )
akbi - 31-12-2008, 12:37

Czy nie lepiej wstawić ograniczenia do 10 km/h ... przynajmniej nikt nie zginie z powodu nadmiernej prędkości :D

Wszystko pięknie opisane ... ale te argumenty nie eliminują ilości wypadków, a co najwyżej zmniejszają ich obrażenia.

[ Dodano: 31-12-2008, 12:40 ]
Hubeeert napisał/a:
miszkin, wreszcie ktoś kto mówi to co ja od dawna na TYM Forum :D

Zmniejszenie prędkości = mniejsza liczba wypadków

Wiesz, że się z tym absolutnie nie zgadzam (biorąc pod uwagę oczywiście sam parametr prędkości).


Odwołując się do mojej "teorii", którą opisałem gdzie w połowie tego tematu ... ... pamiętasz jaki kontr argument podałeś mi na Zlocie w Grudziądzu ???
To ja Ci teraz odpiszę .... przejdź się spokojnym krokiem gdy pada deszcz .... a za chwilę podczas takiego samego nasilenia deszcze przebiegnij się .... zobacz kiedy bardziej zmokniesz :)

Morfi - 31-12-2008, 12:52

akbi, BRAWO :D


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group