Forum ogólne - Kultura jazdy na drogach itp itd ...poraz któryś tam ...
spiryt - 04-01-2009, 15:20
Wróciłam spoza miasta. Warunki tragiczne. W mieście to samo. Podjeżdżam pod dom prawie, po drodze mam taki fajny plac na którym się w sumie z 6 ulic równorzędnych styka. Poza tym super kostka pokryta warstwą śniegu. Przyczepność prawie 0. Jadę w swoją ulicę a tu mi nagle malowniczo przelatuje bokiem Golf II przed maską i uderza w krawężnik. Prawie jak drift .... Po drodze minął 2 ulice z pierwszeństwem i nieźle przydzwonił. Kurcze, jakbym jechała szybciej to mój Colt znalazł by się między nim a krawężnikiem :/ Zabiłabym go chyba na miejscu. Chłopak go usiłuje sprzedać na dodatek.
major - 04-01-2009, 18:07
A to nie był taki granatowy golf?? Opis miejsca kojarzy mi sie z moja okolica czyli Ul. Kolejowa, Lelewela. Kilka razy widzialem zaparkowanego granatowego golfa z kartka na sprzedaz
spiryt - 04-01-2009, 19:18
tak...tzn granatowy to on nie jest...raczej niebieski metalik. Rejestracja DO chyba... To ten sam pewnie. Stoi pod blokiem w podworku na legionow.....hehe, no ja nigdzie indziej takiego dziwnego skrzyżowania nie widzialam jak to znaczy się ze jesteśmy sąsiadami Ja jechałam z lelewela a on mi zaraz przed nosem smignął. Z taką kulturą to strach z podworka ruszac....Potem mógł chociaz przepraszam powiedziec bo podjechal jak ja auto zamykałam, ale po co....Lepiej udawać ze tak mialo byc bo w koncu sie zmiescil
akbi - 04-01-2009, 20:05
Hubeeert napisał/a: | Albo ja napisałem niewyraźnie |
wyraźnie wyraźnie ...zrozumiałem Twój problem dokładnie i się z Tobą w nim zgadzam, lecz ten problem dotyczy również obecnych zasad karania, a także każdej innej dziedziny życia ...Czyli Twój jeden głos (prawdziwy) przeciwko innym trzem (kłamliwym) bez jakichkolwiek dowodów rzeczowych.
Ciekawy jestem, co zrobiliby policjanci, gdybyś Ty wówczas z prędkością 80 km/h (czyli tym razem przepisową) wyprzedzał tego Punciaka jadącego dajmy na to 60 km/h.
Hubeeert napisał/a: | domagam się szanowania Prawa obowiązującego w PL |
Ja również, ale jeśli obowiązujące prawo nie daje mi poczucia bezpieczeństwa i co gorsza nie idzie w kierunku jego poprawy, nie stara się również zadbać o moje mienie prywatne (w tym przypadku samochód) to uważam, że trzeba usiłować je zmienić. Oczywiście nie chcę robić tego na zasadzie "Lepperowej" (jadę 200km/h przez centrum miasta bo umiem) ... ale w sposób normalny, cywilizowany.
Pisząc te moje wszystkie posty nie nakłaniam absolutnie nikogo do przekraczania dozwolonych prędkości (a wręcz przeciwnie), a do zwrócenia uwagi na to, że obecne metody walczenia z ilością ofiar na drogach, z ilością wypadków uważam za nieskuteczne, a wszelkie ruchu czynione w kierunku poprawy naszego bezpieczeństwa na drogach publicznych za idące w złą stronę.
Hubeeert napisał/a: | Forum popierającym akcję STOP WARIATOM DROGOWYM i każdą inną zmierzającą do poprawy bezpieczeństwa na drogach w PL, gdzie ostrzeżenia latają za temat pod tytułem wjechałem na krawężnik 80 bo wyhamowałem ze 130 Junior Admin tegoż Forum otwarcie przyznaje się do jazdy niezgodnej z przepisami uzasadniając to tym, że przepisy są nieżyciowe i uważa, że dlatego może lekceważyć Prawo obowiązujące w kraju w którym mieszka. |
Ja również propaguję tą akcję ...ale dla mnie WARIATEM DROGOWYM jest:
- ten, kto jedzie z taką prędkością (bez względu czy jest to 30 czy 130 km/h) przy której nie potrafi utrzymać się na drodze (w podanym przez Ciebie przypadku 130 km/h),
- ten, kto nie potrafi wykonać manewrów przy najmniejszej prędkości (parkowanie przy 1km/h) a jeździ po drogach gdzie mija/wyprzedza innych użytkowników dróg,
- ten kto jeździ zimą na oponach letnich, ten kto przy zmianie pasa ruchu staje w miejscu i czeka, aż w pasie na których chce wjechać zrobi się luka 100 metrowa,
- ten kto na co dzień jeżdżąc danymi prędkościami, raz na kwartał jadąc z kumplami jedzie 50-100% szybciej
- ten, kto wsiada do szybkiego auta pobija swoje rekordy prędkości ...choć w aucie tym zrobił dopiero kilkanaście km
- ten, który ma niesprawne w 100% hamulce, zawieszenie, opony przekracza 50 km/h lub w ogóle wyjeżdża na drogi w przypadku dużego stopnia uszkodzenia powyższych.
- ten, który nie jest obdarzony choćby przeciętnym refleksem, przeciętną umiejętnością oceniania odległości, przeciętną umiejętnością prawidłowej reakcji w nagłych przypadkach a jeździ z prędkością obecnie maksymalną dozwoloną
- ten kto przekraczając prędkość 30 km/h trzyma kierownicę jedną ręką lub ma pozycję fotela ustawioną w niemalże pół siedzącej
- ten kto urządza sobie wyścigi (z kumplami lub z innymi spod świateł) na drogach publicznych
i pewnie wiele innych przypadków
Hubeeert, ja nie chcę lekceważyć prawa ...chcę je zmienić, uważam, że mój pomysł przyniesie wymiernie znaczenie więcej korzyści aniżeli to co jest robione obecnie ...czyli gdzie 95% wysiłku walki ze zmniejszeniem ilości i wielkości wypadków/obrażeń skupia się jedynie na ograniczeniu prędkości.
Hubeeert napisał/a: | Jeżeli chcesz jeździć tak jak jeździsz NAJPIERW zmień Prawo, które w tej chwili łamiesz. |
ale mnie wkurzasz ... ale i dzięki temu cholernie mnie zmobilizowałeś ... wiem, że moje pisanie tego wszystkiego na forum absolutnie nic nie zmieni ... postaram się w najbliższym czasie dokładnie opracować projekt proponowanych przeze mnie zmian i zaprezentować go znacznie szerszemu gronu ... gdzieś, gdzie będzie miało możliwość obić się w perspektywie czasu przez ławy poselskie.
Hubeeert napisał/a: | Kierowcy są i będa bardzo różnie przygotowani do prowadzenia samochodu, ale nawet osoba czująca się bezpiecznie za miastem przy prędkości 70km/h jak mój szwagier ma PRAWO korzystać z tych dróg. |
oczywiście, nigdy nie twierdziłem, że jest czy ma być inaczej
Hubeeert napisał/a: | Zmiana przepisów nie spowoduje, że zacznie On jeździć szybciej |
tego też od nikogo nie oczekuje i nikogo do tego NIE NAMAWIAM
Hubeeert napisał/a: | spowoduje tyle, że będzie jeszcze większym utrudnieniem i zagrożeniem dla osób które chciałyby z tego podniesienia limitu korzystać |
z braku ograniczeń mogą korzystać TYLKO tacy, dla których wyprzedzenie czy pojawienie się za zakrętem auta jadącego z prędkością 70 km/h nie spowoduje choćby najmniejszego zagrożenia dla niego, dla tego "wolnego" czy dla nikogo innego.
Uważam, że Twój Hubeeert napisał/a: | Ale jest zawalidrogą prawda? |
Nie dla mnie.
Jest takim samym użytkownikiem drogi jak Ty czy ja ... jak każdy inny.
Co więcej ... uważam go za "myślącego kierowcę" co właśnie jest obecnie sporadyczne na polskich drogach.
Generalnie można obecnie podzielić kierowców na dwie kategorie ... tych co przekraczają prędkość i nie zwracają uwagi na znaki (przypuszczam, że 80% z nich nie posiada do tego wystarczających umiejętności) oraz na tych co sztywno trzymają się "limitów znakowych (tutaj przypuszczam, że z połowa powinna jeździć jeszcze wolniej) i wierzą, że jeśli na znaku jest 90 km/h i on jedzie właśnie te 90 km/h to jedzie bezpiecznie (co jest kompletną bzdurą ponieważ nie ma prędkości bezpiecznej dla wszystkich takiej samej ... jeden może jechać 90, inny 120, ale ten "mniej obdarzony" lub gorszym autem powinien w tym miejscu jechać co najwyżej 60 km/h).
Pomijając umiejętności Twojego szwagra (o których nie mam absolutnie najmniejszego pojęcia) to ciesze się, że są tacy, któzy myślą za kierownicą, którzy jadą z prędkością taką na ile czują że potrafią jechać BEZPIECZNIE - BEZKOLIZYJNIE.
W jego przypadku 70 na ograniczeniu 90 km/h ..... ale to nie znaczy, że nie ma kierowców, co z takim samym bezpieczeństwem dla innych będą pokonywać odcinki drogowe z prędkością 120, 150 lub szybciej.
siwek napisał/a: | Czy takim osobom, tu bez urazy, ale nie mającym kompletnie żadnej wyobrazni na drodze :
akbi napisał/a:
myślałem, że ten z przeciwka zahamuje i się zatrzyma.
a takich jest naprawde dużo bo widze jak się zachowują przy prędkości 40-50 km/h po mieście (czasami mnie krew zalewa), chcesz pozwolić jechać jeszcze szybciej po drogach? |
tak, ale gdy:
- wcześniej przejdą odpowiednie szkolenie na jazdę samochodem, a nie takie pseudo-kursy jakie mamy obecnie
- będą mieli świadomość, że jeśli źle zinterpretuje własne umiejętności (bo do tego również zaliczam ocenienie ww sytuacji) to stracą okresowo prawo jazdy (+ mandat + ew sprawa sądowa)
siwek napisał/a: | Wyobraz sobie ze zwiększono limity prędkości przed wypadkiem twojej siostry (a jak napisałeś ona jezdzi z max dozwoloną), jakby jechała te 20 czy 30 szybciej (bo przecież można) to jakie byłyby skutki? |
Liczę na to, że wprowadzenie czasowego zakazu prowadzenia aut (zabierania prawka) + wzrost skłądek o 30% (a nie jak do tej pory tylko 10%) spowoduje w społeczeństwie mocną i znacznie bardziej wiarygodną samoocenę własnych umiejętności ...na tyle, że do powyższej sytuacji by nie doszło. Hm ... nie wiem, być może jestem za dużym optymistą ... nie mniej jednak chcę zmienić coś co obecnie nie działa ...gdyż w systemie obecnym, po ówczesnym wypadku (i otrzymaniu kary 400 czy 600 pln i parę pkt) moja siostra przez kolejne 9 lat miała już 4 czy 5 kolejnych mniejszych lub większych kolizji - zawsze z jej winy i zawsze przy prędkości przepisowej (wg mnie dla niej zdecydowanie za dużej).
wlad napisał/a: | w/g ciebie ci,ktorzy jezdza prawidlowo to potencjalni sprawcy wypadkow co chyba nie jest prawda |
nie nie .. oczywiście że nie ...uważam jednak, że "twórcami" wypadków są w tej samej mierze Ci co przekraczają prędkość jak i Ci co ich nie przekraczają ... a "gnębi" się tylko tych co jeżdżą szybciej niż im ustawodawca pozwolił bez względu czy są czy nie są winowajcami jakichkolwiek kolizji...
Cytat: | Myślę że Arek dąży do tego żeby właśnie zmieniać przepisy. A większość z Was traktuje to jako nakłanianie do ich łamania. |
Patryk ...wielkie dzięki za zrozumienie moich wypocin
miszkin napisał/a: | No ale widać, że jechałeś z bezpieczną i przepisową prędkością i jej się "udało" - ale gdyby jechał tam Akbi ze swoją "bezpieczną" wyższą prędkością? |
dla Twojej informacji ... nigdy nawet nie tknąłem pieszego.
miszkin napisał/a: | Pytanie jest proste - czy wolniejsza jazda, dzięki której rocznie zginie na drogach, powiedzmy o te 2% mniej (jak wyliczył Akbi) czyli ponad 100 osób, jest tego warta? |
nie przeczytałeś całego mojego wyliczenia ...
Ja uważam, że przy spadku prędkości spadnie ilość ofiar śmiertelnych na 100 wypadków ...lecz w tym samym czasie wzrośnie ilość samych wypadków ... co w konsekwencji sumując, ilość ofiar zamiast zmaleć to wzrośnie.
Krzyzak napisał/a: | raczej nikt w 3h tego nie zrobi |
i w tym sęk Darku ...fakt, ostatnie 3-4 moje przejazdy były kilka-kilkanaście minut ponad 3 godziny (max 3:20) .... lecz wcześniej notorycznie przez parę lat było to poniżej 3h. Więc jak sobie to szybko wyliczysz ...oszczędność 40% czasu.
Krzyzak - 04-01-2009, 20:50
akbi napisał/a: | Krzyzak napisał/a: | raczej nikt w 3h tego nie zrobi |
i w tym sęk Darku ...fakt, ostatnie 3-4 moje przejazdy były kilka-kilkanaście minut ponad 3 godziny (max 3:20) .... lecz wcześniej notorycznie przez parę lat było to poniżej 3h. Więc jak sobie to szybko wyliczysz ...oszczędność 40% czasu. |
wychodzi srednia ponad 100 km/h...
Arek - nie chce stracic moderatora... w wypadku
Anonymous - 04-01-2009, 21:03
Wetnę się w dyskusję i nawiążę do tematu "Kultura na drogach....."
Jakiś czas temu ktoś rzucał we mnie butelką i to bezczelnie wymierzone w moją stronę! Ale nie trafił
Hubeeert - 04-01-2009, 21:48
akbi napisał/a: | z braku ograniczeń mogą korzystać TYLKO tacy, dla których wyprzedzenie czy pojawienie się za zakrętem auta jadącego z prędkością 70 km/h nie spowoduje choćby najmniejszego zagrożenia dla niego, dla tego "wolnego" czy dla nikogo innego. |
A kto to będzie oceniał Arku? Sam kierowca? to tak jakbyś małpie dał brzytwę
Anonymous - 04-01-2009, 22:06
Hubeeert napisał/a: |
A kto to będzie oceniał Arku? Sam kierowca? to tak jakbyś małpie dał brzytwę |
O pięknie..
siwek - 04-01-2009, 22:07
akbi napisał/a: | tak, ale gdy:
- wcześniej przejdą odpowiednie szkolenie na jazdę samochodem, a nie takie pseudo-kursy jakie mamy obecnie
- będą mieli świadomość, że jeśli źle zinterpretuje własne umiejętności (bo do tego również zaliczam ocenienie ww sytuacji) to stracą okresowo prawo jazdy (+ mandat + ew sprawa sądowa) | moim zdaniem to jest nierealne... Poza tym nie masz pewności ze po np dodatkowych 20 godz każdy będzie świetnie sie zachowywał w każdych warunkach...
i nie rozumiem złej interpretacji własnych umiejętności? czy każdy kto spowodował np. wypadek czy stłuczke to zle zinterpretował swoje umiejętności i trzeba mu zabrac prawko itp?
I wracając do przykładu twojej siostry, przy prędkości która jest teraz przepisową na szczeście nic wielkiego się nie stało ale przy prędkości o np 30 większej te skutki nie będą tak błache...
Morfi - 04-01-2009, 22:26
siwek, wiele wypadkow dzieje sie, ze ktos zle zinterpretowal swoje umiejetnsci
pawlos - 05-01-2009, 01:10
akbi sorki ale każdy twój argument jest przynajmniej dla mnie nie do zaakceptowania
ruch drogowy w PL jest tak nieprzewidywalny ,że strach tutaj jezdzić z prędkościami dozwolonymi :
1. mentalność i wyszkolenie kierowców (lub umyślne łamanie KRD) co robi z nich nieprzewidywalnych
2. stan dróg (oznakowanie,dziury,skrzyżowania bezkolizyjne,brak poboczy itd....)
3.natężenie ruchu TIR-ów i nietylko
4. brak zabezpieczen dla dzikiej zwierzyny
i jeszcze pewnie wiele innych także noga z gazu bo niewiadomo czy za zakrętem TIR TIR-a nie wyprzedza itp.
pozdrawiam rozsądnych i kamikadze
pawlos
siwek - 05-01-2009, 08:29
Morfi napisał/a: | siwek, wiele wypadkow dzieje sie, ze ktos zle zinterpretowal swoje umiejetnsci | i wydaje mu się ze jest świetnym kierowcą, że w każdej sytuacji sobie poradzi, że nie ma dla niego sytuacji z której na drodze nie wyjdzie obronną ręką i jezdzi dużo szybciej niz pozwalają przepisy, jest tak pewny siebie że chce zwiększenia limitów i wtedy.....
miszkin - 05-01-2009, 11:59
akbi napisał/a: | obecne metody walczenia z ilością ofiar na drogach, z ilością wypadków uważam za nieskuteczne, a wszelkie ruchu czynione w kierunku poprawy naszego bezpieczeństwa na drogach publicznych za idące w złą stronę. |
Akbi, czy aby nie przesadzasz? A co z budową nowych dróg? Co z budową skrzyżowań bezkolizyjnych? A co z doświetlaniem przejść dla pieszych? Co z wymianą znaków na bardziej widoczne? Co z kampaniami społecznymi typu "Włącz myślenie", "Nie prowadzę po alkoholu", "Kupuję odblaski dla moich dzieci", itd... Ech, Akbi, ponoć odżegnujesz się od lepperyzmu. A toć to czysta demagogia...
Akbi napisał/a: | miszkin napisał/a: | No ale widać, że jechałeś z bezpieczną i przepisową prędkością i jej się "udało" - ale gdyby jechał tam Akbi ze swoją "bezpieczną" wyższą prędkością? |
dla Twojej informacji ... nigdy nawet nie tknąłem pieszego. |
Akbi, po pierwsze to nie jest odpowiedź na pytanie (nawet jeśli retoryczne), po drugie chyba nie zauważyłeś trybu przypuszczającego ("gdyby"), a po trzecie to może właśnie byłby to ten 101 raz, o którym Ci już ktoś kiedyś pisał (ponownie tryb przypuszczający - "może", "byłby").
Akbi napisał/a: | miszkin napisał/a: | Pytanie jest proste - czy wolniejsza jazda, dzięki której rocznie zginie na drogach, powiedzmy o te 2% mniej (jak wyliczył Akbi) czyli ponad 100 osób, jest tego warta? |
nie przeczytałeś całego mojego wyliczenia ... |
Przeczytałem, ale:
Akbi napisał/a: | Ja uważam, że przy spadku prędkości spadnie ilość ofiar śmiertelnych na 100 wypadków ...lecz w tym samym czasie wzrośnie ilość samych wypadków ... co w konsekwencji sumując, ilość ofiar zamiast zmaleć to wzrośnie. |
To wcale nie jest wyliczenie. Uważać to to i ja sobie mogę. Że spadnie. I co? I nic. Ale statystyki nie oszukasz. Mniejsza prędkość=mniej śmiertelnych wypadków. Co z tego, że mogłoby być więcej stłuczek/kolizji/wypadków-nie-śmiertelnych. Żaden lakier/blacha/części/samochód nie jest wart ludzkiego życia. Przecież to takie proste...
Swoją drogą, możesz mi powiedzieć jak wyliczyłeś te 2%?
Krzyzak napisał/a: | raczej nikt w 3h tego nie zrobi |
Krzyzak, tamte wartości były przykładowe.
Akbi napisał/a: | fakt, ostatnie 3-4 moje przejazdy były kilka-kilkanaście minut ponad 3 godziny (max 3:20) .... lecz wcześniej notorycznie przez parę lat było to poniżej 3h. Więc jak sobie to szybko wyliczysz ...oszczędność 40% czasu. |
No i co, faktycznie te dwie godziny na drodze są warte choćby jednego ludzkiego życia?
Akbi napisał/a: | ale mnie wkurzasz ... ale i dzięki temu cholernie mnie zmobilizowałeś ... wiem, że moje pisanie tego wszystkiego na forum absolutnie nic nie zmieni ... postaram się w najbliższym czasie dokładnie opracować projekt proponowanych przeze mnie zmian i zaprezentować go znacznie szerszemu gronu ... gdzieś, gdzie będzie miało możliwość obić się w perspektywie czasu przez ławy poselskie. |
To bardzo dobry pomysł... Niestety Twoje postulaty są utopijne. Utopie zazwyczaj bardzo dobrze wyglądają na papierze. Ale być może znajdzie się partia, która Cię wysłucha. UPR?
I żeby było jasne - Akbi, zgadzam się z częścią Twoich postulatów (o podwyższonych karach itd). Zgadzam się chyba z wszystkimi założeniami (bezpieczeństwo, itd) do Twoich postulatów. Ale same postulaty dotyczące prędkości są po prostu nierealne, ponieważ:
- w naszym kraju obowiązuje ustrój demokratyczny (niestety, ale nic lepszego historia nie wymyśliła), gdzie mniejszość podporządkowuje się woli większości (a nie jednostki!)
- ludzie są różni, dlatego wymyślono pojęcie kompromisu
- prawo (w tym KRD) obowiązuje wszystkich, nawet tych, którzy go nie znają, lub wydaje im się, że są "lepsi" (np. "lepsi kierowcy")
- KRD jest również takim "kompromisem" - jeździmy po lewej, bo tak się umawiamy (choć może ktoś tam by chciał po prawej), jeździmy w mieście max 50 czy 60, bo statystycznie jest mniej śmiertelnych wypadków niż przy 90. I nie musimy jeździć 10 km/h, bo w przypadku potrącenia pieszego z prędkością 32 km/h prawdopodobieństwo odniesienia przez niego poważnych obrażeń lub śmierci wynosi tylko 5%. W przypadku 48 km/h prawdopodobieństwo to rośnie do 45%. A w przypadku 90 km/h jest bliskie 100%...
Na koniec chciałbym się odnieść do omawianych wcześniej statystyk, które również cytowałem.
Przykład Wielkiej Brytanii, w której, jak wyczytałem na forum, bezwzględnie przestrzegane są ograniczenia prędkości.
- W GB jest mniej więcej tyle samo kilometrów dróg co w PL (około 300 000)
- w GB mieszka 1,5 razy więcej ludzi niż w PL
- w GB jest prawie 2,5 razy więcej km dróg w obszarze zabudowanym niż w PL
- w GB jest 2 razy więcej samochodów osobowych (28 000 vs 14 000)
- w GB ma miejsce ponad 3 razy więcej wypadków drogowych niż w PL (182 000 vs 45 000)
- w GB jest 3 razy więcej wypadków w terenie zabudowanym niż w PL i 5 razy więcej w terenie niezabudowanym
- W GB w 2007 roku na drogach zginęło 2646 osób, w 2006 3172, w 2000 - 3400, w 1990 - 5400,
- w Polsce odpowiednio: 2007 - 5583, 2006 - 5243, 2000 - 6294, 1990 - 7333
Jaki wniosek? Otóż - w GB jest tyle samo dróg co u nas, o wiele więcej dróg w miastach, o dwa razy więcej samochodów, trzy razy więcej wypadków i... ponad dwa razy mniej trupów na drogach...
Hmmm, i zauważcie jeszcze jedną rzecz - w Polsce liczba ofiar na drogach rośnie, tymczasem w większości krajów EU maleje. W GB jak widać o 16% (2007 vs 2006). Ale co to jest 16% w porównaniu z 40%... nie?
Zaraz mi ktoś powie - "ale oni mają lepsze drogi!". Jasne. Ale chyba tym bardziej warto zdjąć nogę z gazu i "dostosować szybkość do warunków panujących na drogach"...
Dalej Akbi twierdzisz, że ograniczenie prędkości nie wpłynie na ilość trupów na polskich drogach? Zwłaszcza na polskich?
[ Dodano: 05-01-2009, 12:00 ]
PS. Powyższego posta pisałem dwa razy, bo mi wygasła sesja na forum . Proszę zatem o uważną lekturę, celem docenienia mojego wysiłku...
cns80 - 05-01-2009, 15:32
miszkin napisał/a: | Akbi, czy aby nie przesadzasz? A co z budową nowych dróg? Co z budową skrzyżowań bezkolizyjnych? A co z doświetlaniem przejść dla pieszych? Co z wymianą znaków na bardziej widoczne? Co z kampaniami społecznymi typu "Włącz myślenie", "Nie prowadzę po alkoholu", "Kupuję odblaski dla moich dzieci", itd | A co z programem edukacji pieszych od lat przedszkolnych ? A co z równym traktowaniem uczestników wypadków (bo teraz kierowca ma udowadniać niewinność) ? A co z karaniem pieszych za przekraczanie jezdni w miejscu niedozwolonym ? A co ze szkoleniem kierowców adekwatnie do tego sie może wydarzyć na drodze (a nie manewrów na pachołkach) ?
Bardzo dużo jest do zmiany i nie tylko po stronie kierowców.
Ciekawi mnie dlaczego łaczycie kwestię wyprzedzania na trzeciego z prędkością. Przecież jadąc po 50 km/h też można mieć czołówkę, a jak jeszcze taki bezmózg nie hamuje to wypadkowa wyniesie 100. Dwa samochody jadące nawet po 130 i ostro hamujące też mogą mieć wypadkową 100, albo i niżej.
Nadal prędkość jest winna ???
miszkin - 05-01-2009, 15:54
cns80 napisał/a: | Ciekawi mnie dlaczego łaczycie kwestię wyprzedzania na trzeciego z prędkością. Przecież jadąc po 50 km/h też można mieć czołówkę, a jak jeszcze taki bezmózg nie hamuje to wypadkowa wyniesie 100. Dwa samochody jadące nawet po 130 i ostro hamujące też mogą mieć wypadkową 100, albo i niżej.
Nadal prędkość jest winna ??? |
Nie wiem w którym miejscu tak napisałem... Chyba nigdzie. Chodzi mi tylko o to, że nawet jeżeli prędkość jest winna 1/10 wypadków śmiertelnych, to chyba warto, nie sądzisz?
Ja również lubię szybką jazdę i nie mówię, że nigdy prędkości nie przekraczam. Ale chyba na stare lata włączyła mi się wyobraźnia.
A co do cytowanego przez Ciebie tekstu to odnosiłem się do populizmu Akbiego ("uważam wszelkie ruchu czynione w kierunku poprawy naszego bezpieczeństwa na drogach publicznych za idące w złą stronę").
A teraz z trochę innej beczki... Wiecie, że kampania społeczna "Włącz myślenie - zapinam pasy, zawsze" dotycząca zapinania pasów (być może kojarzycie filmik i billboardy z gościem wylatującym przez szybę) przyniosła efekt w postaci 30% wzrostu ilości pasażerów zapinających pasy bezpieczeństwa? Jak myślicie ilu osobom uratowało to życie? Więc nie mówmy, że wszystko jest be i do bani...
|
|
|