Forum Oficjalnego Klubu Mitsubishi - MitsuManiaki Strona Główna Forum Oficjalnego Klubu Mitsubishi - MitsuManiaki


FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum
 Ogłoszenie 


W myśl ustawy RODO, akceptując regulamin wyrażasz zgodę na gromadzenie i przetwarzanie swoich danych osobowych w celach związanych z przyznaniem dostępu do forum / wstąpieniem do klubu.
Administratorem danych jest Oficjalny Klub Mitsubishi - MitsuManiaki
Jeśli nie akceptujesz powyższych informacji, prosimy o kontakt z Administracją w celu usunięcia konta.

Poprzedni temat «» Następny temat
Shogun, dawniej Pajero a gdzieniegdzie Montero
Autor Wiadomość
wojtas 
Mitsumaniak


Auto: Sigmy, Zaćmienie i Kociak
Kraj/Country: Polska
Pomógł: 35 razy
Dołączył: 28 Lis 2008
Posty: 3645
Skąd: Gniezno
Wysłany: 11-09-2026, 16:37   

Jestem ciekaw czy P5 trafi na stary kontynent i czy 2.4D będzie spełniał wymogi normy EU7. Ceny w Australii mają się zaczynać od 190 tys. Więc całkiem przyzwoicie. Jak to mówią, pożyjemy zobaczymy.
Szybkiego powrotu do zdrowia
_________________
..
[F16A 12V M/T 92'][F07W 24V A/T 93'][D53A 24V GTS M/T 03'][V97W 24V GLS A/T 15']
 
 
 
Krzyzak 
moderator mitsumaniak
uczestnik I Zlotu MM


Auto: E32, CR29, 5F, DCJ, 7N, Y2, UU
Kraj/Country: Polska
Pomógł: 656 razy
Dołączył: 28 Kwi 2005
Posty: 24761
Skąd: był Malbork, teraz Gdańsk
Wysłany: 12-09-2026, 20:09   

edmunek napisał/a:
woda się dostała przez uszczelki i cały system wariuje
bardzo wiele aut tak ma - u mnie w mecedesie, który był jednym z najgorszych aut jakie kupiłem, było to samo
woda lała się do wnęki akumulatorów (bo są 2) pod siedzeniem pasażera
a jak ktoś ma panoramiczny dach to wlewa się do bagażnika i pali się moduł SAM
 
 
edmunek 
Forumowicz

Auto: Shogun 4
Kraj/Country: UK
Pomógł: 3 razy
Dołączył: 16 Sty 2023
Posty: 290
Skąd: Stąd
Wysłany: Dzisiaj 9:59   

Teraz wspominam to i mam taki trochę krzywy uśmiech (mógłbym powiedzieć że pod wąsem, ale nie mam wąsa).

Pierwsze awarie były "krótkie". Oddałem do ASO, tam wydałem po 700-800 zł za diagnostykę, minął rok, problem powrócił.
Uziemiony zostałem na dłużej na urlopie w Szkocji w czasach covidu. W Anglii covodu nie było. W Szkocji covid był. Taki "bajer".
A to oznaczało że ASO się wypięło i powiedziało że jak assistance zwiózł auto na plac to może (może!) za tydzień do niego zajrzą bo "jest covid".
Ogólnie cały świat tak wyglądał.
Jak wywalili połowę załogi na tzw. furlough to że zawaliły się całe łańcuchy produkcji i dostaw, to wymówka to była "no ale mamy covid, nie mamy pana płaszcza i co nam pan zrobi".
Najlepsze były miejsca gdzie tydzień wcześniej trzeba było online zamówić sobie miejsce w restauracji żeby zjeść pizzę. Można też było zamówić na odbiór i podjechać pod okienko sobie odebrać.
Ale. nie wolno było skorzystać ani z tarasu (20 pustych stołów) ani nawet z ogrodu/trawnika żeby na murku usiąść i tą pizzę zjeść.
Ale... wróćmy do samochodu.
Jako że ASO się wypięło tak w sklepie kupiłem nawet czujnik temp. płynu chłodzącego i wymieniłem ten czujnik na parkingu ASO Forda (w Inverness).
Mimo deszczu, braku wszystkich narzędzi i posiadania najprostszego zestawu z Lidla.
Nie roziązało to problemu. ASO zabrało auto do środka kilka dni później i uznali że oni "sprawdzili połączenia i auto działa więc 1200 zł i szerokiej drogi".
Jak możecie się domyślić, auto działało.. do następnych deszczowych dni.
Ale wtedy jeszcze nie wiedziałem że kompletne uziemienie auta wynikało z wody dostającej się pod przyłącze masy pod akumulatorem.
Wtedy to było szukanie, czemu auto się uziemia w momencie jak wywala litanię błędów odnośnie (voila!) czujnika poziomu płynu chłodniczego.
Wg systemu nie było połączenia z czujnikiem, więc najprawdodobniej nie mam płynu, więc na wtryski rzucam powietrze i wygaszamy silnik (żebyś nie spalił auta).
A wisienką na torcie jest, że cały czujnik poziomu płynu, wraz z okablowanie, programowaniem itp itd - to tego w aucie (z fabryki) nie było.
Ten czujnik, kable, oprogramowanie zostało dołożone jako akcja serwisowa bo gdzieś w RPA 2 Fordy Focusy z 1.6 EcoBoost miały ogień pod maską.
Cały internet przejrzałem, wraz z dokumentami wewnętrznymi Forda.
2 przypadki.
Oczywiście są dziesiątki, setki, tysiące przypadków gdzie pękły węże i zbiorniki wyrównawcze i 1.6 EcoBoost w tych auta uznał,
że to koniec jego pracy, ale jeśli chodzi o "pożary" to były 2 przypadki.
Internet / media zrobiły nagonkę, Ford uznał że jednak bardziej im się kalkuluję zrobić akcję serwisową
(choć system gdzie zgłaszali się Ci.. co już pożegnali swoje 1.6EB był pogmatwany i niejasny bo ci żądali zadośćuczynienia za rozwalony silnik) a ceny wszystkich aut z silnikiem 1.6EcoBoost spadły mniej więcej o połowę.
Dewaulacja tych samochodów postępowała tak mocno, że do tej pory sprzedać EcoBoosta to chyba tylko gorzej jak masz 1.2PureTecha.
Ale.. najgorsze że te najbardziej awaryjne to 1.0EcoBoost na mokrym pasku... a nie 1.6 EcoBoosty po akcji serwisowej.
Ale.. wracamy do tematu mojego.
Oczywiście problem powrócił.
Auto zostało znowu oddane do ASO.
Znowu po tygodniu zaczęło działać. Nawet mam nagrania z kamerki (specjalnie zostawiłem ją podpiętą ale w trybie incognito) jak mechanicy oglądają programy kulinarne siedząc u mnie w aucie.
Ot! jakość ASO Forda.
(to tez temat rzeka...)

Znowu wydałem z 1000 zł za diagnostykę, znowu auto postało pod daszkiem, wyschło, zaczęło działać.
Ale - ponownie - znowu nie wiedziałem, że to kwestia wody.

I tak auto było w ASO jeszcze 3x. Tylko raz udało mi sie wywalczyć, że nie płacę za diagnostykę.
Jak przyniosłem pismo od prawnika.

I myśląc że w końcu zostało wszystko naprawione, zgadnijcie gdzie ponownie wywaliło wszystkie kontrolki, wyjce z zegarów i pikacze że auto "kaput"?

We włoskich dolomitach (gdzie już raz miałem przygody z mechanikami, którzy próbowali wymienić półośkę jak padł przegub wewnętrzny, okazało się że po trzech dniach żadna nie pasuje)....
I tylko szczęście doprowadziło do tego, że deszcz ze sporo ilością wapnia w powietrzu (ze skał) sprawił, że pod maską odkryłem zacieki które wskazały, że do środka leje się woda.
Ile lat jeździłem z autem które potrafiło się wysypać... Ja się nauczyłem jeździć z laptopem i aplikacją do resetowania błędów.
Jechałem 5 minut, błąd, tryb awaryjny, gasimy auto, zapłon, kasujemy błędy, gasimy, odpalamy auto, po 10 sekundach błąd i mamy kolejne 5 minut jazdy.


Natomiast wczoraj uratowałem Forda przed całką.
Przy takim bum które by wystąpiło, to ubezpieczyciel by się nie cackał.

https://youtu.be/sctB6Zc44_4

Ściągnąłem panią na pobocze, ta po 7-miu minutach konsultacji z partnerem niby podała dane.
Dane są nieprawdziwe. Jutro jeszcze mechanik rzuci swym okiem czy oprócz koła niczemu się nie oberwało. Myślę że nie, ale wolę sprawdzić.
Nie chcę mi się płacić 1400 zł wpłaty własnej do szkody jeśli szkody to 500 zł.

Gdyby nie Ford Focus, nie zostałbym samozwańczym mechanikiem.
Gdyby nie jego awaryjność, nie jeździłbym Shogunem.
Czy Ford teraz jeździ? Oczywiście. Odkąd zacząłem go sam naprawiać, to nie miał awarii (może oprócz sprzęgła, które niestety wytrzymuje równo 100 000 km)

Co do zdrowia.
Niestety po raz kolejny schodzi mi kamień z nerki. Tym razem 5mm.
Dodatkowo zapalenie zatok co początkowo źle zdiagnozowałem że ból głowy wynika z ogólnego przemęczenia bólem dochodzącym z pleców czy układu moczowego.
Taki psikus. Tak więc jeśli chodzi o grzebanie przy autach to jestem trochę do tyłu.
Ale.. za kilka dni przyjdzie paczka z Autodoc z dolnym sworzniem do wahacza i z końcówką drążka.
Muszę tylko w swoim zajętym graifku (i wedle prognozy pogody) gdzieś wcisnąć kiedy się tym zajmę.
_________________

  
 
 
Krzyzak 
moderator mitsumaniak
uczestnik I Zlotu MM


Auto: E32, CR29, 5F, DCJ, 7N, Y2, UU
Kraj/Country: Polska
Pomógł: 656 razy
Dołączył: 28 Kwi 2005
Posty: 24761
Skąd: był Malbork, teraz Gdańsk
Wysłany: Dzisiaj 12:07   

edmunek napisał/a:
Ford uznał że jednak bardziej im się kalkuluję zrobić akcję serwisową

ford to takie trochę dziwne auto - czasem jeździ dobrze a czasem totalnie się wykrzaczy
jako przykład podam historię Adama (kiedyś z forum, teraz już ma inne auta) - świeżo odebrane auto służbowe, Focus, nie pamiętam z jakim silnikiem, pierwszy wyjazd do klienta, wszystko fajnie, auto zaparkowane itd.
po pracy wraca do niego a tam nic, głucho - tylko wszystkie możliwe lampki się świecą ciągle
wezwane assistance forda przyjeżdża i próbuje go uruchomić - nic, zero, null
zabierają auto do siebie i po 2 tygodniach przychodzi diagnoza - wszystkie możliwe układy mikroprocesorowe uszkodzone przez EMP
kluczem do historii było to, że zaparkował auto przy przejeździe kolejowym - zapewne impuls od pociągu - ale jak? do dziś nikt nie wie...
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Ta strona używa ciasteczek (ang. cookies) w celu logowania oraz do badania oglądalności strony.
Aby dowiedzieć się czym są ciasteczka odwiedź stronę wszystkoociasteczkach.pl
Jeśli nie wyrażasz zgody na wykorzystywanie ciasteczek na tej stronie, zablokuj je w opcjach Twojej przeglądarki internetowej.